Nie mówi się tego głośno ale rząd wyraźnie chce nas zachęcić do odkładania na emeryturę. Okrajając dwa lata temu transfery środków do Otwartych Funduszy Emerytalnych, wprowadził na otarcie łez Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Można je otworzyć w banku, biurze maklerskim, towarzystwie emerytalnym lub ubezpieczeniowym oraz w TFI. Przez pierwsze 10 miesięcy 2012 r. na takie konta skusiło się ponad 300 tys. Polaków (choć tylko 12 tys. z nich rozpoczęło regularne wpłaty). Przelane na IKZE pieniądze lokowane są według strategii przyjętej przez klienta- bezpiecznie lub ryzykownie, w lokaty lub fundusze.

Na IKZE można wpłacić co roku nie więcej niż 4 proc. swego wynagrodzenia brutto (ale nie więcej niż 4031 zł). Limit wprowadzono, gdyż te wpłaty możemy odliczyć od podstawy opodatkowania w rocznym rozliczeniu PIT. Oszczędzane w ten sposób środki będą również zwolnione z podatku Belki, ale… tylko jeśli zaczniemy z nich korzystać po 65 roku życia. Wtedy też, decydując się na jednorazową wypłatę lub comiesięczny dodatek do głodowej emerytury, trzeba będzie od nich odprowadzić podatek dochodowy PIT. Jeśli zdecydujemy się wybrać pieniądze wcześniej, przed podatkiem Belki nie uciekniemy. Pamiętajmy też, że wartość naszej inwestycji zjadać będą prowizje i opłaty dla instytucji finansowej prowadzącej konto.

IKZE to młodszy brat Indywidualnego Konta Emerytalnego (IKE), na którym możemy oszczędzać od 8 lat (maksymalnie 3-krotność średniej miesięcznej pensji). Tam pieniądze zwolnione są z podatku Belki oraz podatku dochodowego, o ile wytrwamy do 60 roku życia. Tak długi horyzont czasowy to jednak nie jest to, co kusi Polaków. Dotychczas założono jedynie 800 tys. kont IKE.

Więcej szczegółów na stronie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej http://www.mpips.gov.pl/ubezpieczenia-spoleczne/ubezpieczenie-emerytalne/ikze/